poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Kiedy wiadomo ?

Kiedy wiadomo, że to już koniec ? W jakim momencie trzeba sobie powiedzieć dość, to już nie ma sensu ?
Nie wiem. Po ponad 4 latach związku P. chyba ze mną zerwał. Chyba- bo po, nawet nie kłótni, tylko wyjaśnieniu na czym polega mój problem, co konkretnie mi się nie spodobało w Jego zachowaniu dziś, przez 1,5 godziny milczał leżąc obok a potem wyszedł do pracy.
On. Facet, którego kocham za to, że tak długo omawia ze mną problem aż znajdzie rozwiązanie. Facet, który potrafi sprawić, że w ciągu sekundy jestem uśmiechnięta. Mężczyzna mojego serca, mojego życia.
On wstał i wyszedł praktycznie bez słowa.

Przez te 4 lata, wydarzyło się między nami mnóstwo rzeczy ale nie zmieniłabym niczego. Każdego dnia upewniał mnie w przekonaniu, że to właśnie z nim chcę spędzić resztę życia. 4 lata wspólnie przemieszkane, ponad 4 lata dzielenia się problemami, rozwód moich rodziców, gdzie przez długi czas płakałam praktycznie co wieczór. Dawał mi siłę, by wstawać i walczyć o następne uśmiechy mojej mamy. Teraz jak mnie zostawi to co ze mną będzie? Zostanę ja Magda puste opakowanie bo moje serce mi zabrano...

czwartek, 23 sierpnia 2012

Opowiedz o swoich planach Bogu..


   Od bardzo dawna nie byłam na żadnych wakacjach. Ostatni urlop spędziłam na robieniu generalnych porządków, a wcześniejszy na trzymaniu mojej Mamy za rękę i przechodzeniu przez adwokatów i rozwód.
W tym roku chciałam jechać w góry i właściwie wszystko już było zapięte na ostatni guzik... i oczywiście okazuje się, że nigdzie nie pojadę.
   Najpierw muszę założyć kasę za mieszkanie za P. i Ł. więc .zostaje mi na życie i spłatę aparatu, a kiedy już oddadzą mi kasę i moglibyśmy się z P. gdzieś ruszyć to już za późno, bo po 16-stym września Miły Mój będzie miał obronę.
   Najbardziej w tym wszystkim wkurzające jest to, że naprawdę nastawiłam się na porządny wypoczynek, na wymęczenie się na spacerach. Urlop w domu to nie urlop. Najlepsze oczywiście jest to, że znowu opowiedziałam mojej mamie o moich pięknych planach.... które standardowo nie wypaliły. Czy kiedykolwiek nauczę się trzymać język za zębami ?

  Tak z innej beczki, też tak macie że kochacie kogoś ogromnie, tęsknicie  a jednocześnie macie wrażenie, że nie jesteście dla tej osoby tym samym kim ona dla Was? B. wyjechała do Holandii, było mnóstwo łez, a teraz na fejsie nie potrafi skrobnąć kilku słów.

czwartek, 16 sierpnia 2012

Początki..

          "Też chcę mieć bloga!" Jak pomyślałam- tak też uczyniłam. Okazuje się, że znaleźć nazwę jest ciężko, pomógł mi ukochany pan Schmitt i jego "Przypadek Adolfa H."
Schmitt jest jednym z moich ulubionych pisarzy, a wspomniany "Przypadek.." to mój najnowszy nabytek i zarazem ostatnia z jego książek, której brakowało na mojej półce. Póki co jestem na 60tej stronie i już nie mogę się doczekać co będzie dalej. Polowałam na nią już dłuugi czas, dlatego kiedy moja dobra koleżanka  Ka. poinformowała mnie, że mają się pojawić w Matrasie  to prosto po wypłacie poleciałam do księgarni.
Większość moich koleżanek (bo przyjaciółki mam aż dwie!) kupuje ubrania, i mnóstwo pierdół których nigdy nie użyją, nie ubiorą nie wykorzystają. Cóż ja ponad dwa lata temu postanowiłam zrezygnować z kupna kolejnej pary kolczyków (albo ośmiu) i choć raz w miesiącu kupić książkę. Jest to chyba jedyne postanowienie w moim życiu którego tak skrupulatnie się trzymam :)
         Prócz książek, lubię robić zdjęcia- ale nie należę do tej grupy ludzi którzy z aparatem chodzą nawet do kibla. Robię zdjęcia kiedy mam ochotę, natchnienie, kiedy świetnie się bawię. I ku zgrozie najbliższych na każdej możliwej imprezie. Nie zgrywam artystki- bo nią nie jestem, a dobre zdjęcie może się trafić każdemu ;)
       Pracuję w Rossmannie i mimo tym wszystkim strasznym opiniom z różnych forów, pracuje się w nim bardzo dobrze. Prawdą jest, że w dużą rolę odgrywa ekipa z którą się prowadzi dany sklep, ale przecież wszędzie i wszystko zależy od ludzi i atmosfery jaką tworzą.