Kiedy wiadomo, że to już koniec ? W jakim momencie trzeba sobie powiedzieć dość, to już nie ma sensu ?
Nie wiem. Po ponad 4 latach związku P. chyba ze mną zerwał. Chyba- bo po, nawet nie kłótni, tylko wyjaśnieniu na czym polega mój problem, co konkretnie mi się nie spodobało w Jego zachowaniu dziś, przez 1,5 godziny milczał leżąc obok a potem wyszedł do pracy.
On. Facet, którego kocham za to, że tak długo omawia ze mną problem aż znajdzie rozwiązanie. Facet, który potrafi sprawić, że w ciągu sekundy jestem uśmiechnięta. Mężczyzna mojego serca, mojego życia.
On wstał i wyszedł praktycznie bez słowa.
Przez te 4 lata, wydarzyło się między nami mnóstwo rzeczy ale nie zmieniłabym niczego. Każdego dnia upewniał mnie w przekonaniu, że to właśnie z nim chcę spędzić resztę życia. 4 lata wspólnie przemieszkane, ponad 4 lata dzielenia się problemami, rozwód moich rodziców, gdzie przez długi czas płakałam praktycznie co wieczór. Dawał mi siłę, by wstawać i walczyć o następne uśmiechy mojej mamy. Teraz jak mnie zostawi to co ze mną będzie? Zostanę ja Magda puste opakowanie bo moje serce mi zabrano...
poniedziałek, 27 sierpnia 2012
czwartek, 23 sierpnia 2012
Opowiedz o swoich planach Bogu..
Od bardzo dawna nie byłam na żadnych wakacjach. Ostatni urlop spędziłam na robieniu generalnych porządków, a wcześniejszy na trzymaniu mojej Mamy za rękę i przechodzeniu przez adwokatów i rozwód.
W tym roku chciałam jechać w góry i właściwie wszystko już było zapięte na ostatni guzik... i oczywiście okazuje się, że nigdzie nie pojadę.
Najpierw muszę założyć kasę za mieszkanie za P. i Ł. więc .zostaje mi na życie i spłatę aparatu, a kiedy już oddadzą mi kasę i moglibyśmy się z P. gdzieś ruszyć to już za późno, bo po 16-stym września Miły Mój będzie miał obronę.
Najbardziej w tym wszystkim wkurzające jest to, że naprawdę nastawiłam się na porządny wypoczynek, na wymęczenie się na spacerach. Urlop w domu to nie urlop. Najlepsze oczywiście jest to, że znowu opowiedziałam mojej mamie o moich pięknych planach.... które standardowo nie wypaliły. Czy kiedykolwiek nauczę się trzymać język za zębami ?
Tak z innej beczki, też tak macie że kochacie kogoś ogromnie, tęsknicie a jednocześnie macie wrażenie, że nie jesteście dla tej osoby tym samym kim ona dla Was? B. wyjechała do Holandii, było mnóstwo łez, a teraz na fejsie nie potrafi skrobnąć kilku słów.
czwartek, 16 sierpnia 2012
Początki..
"Też chcę mieć bloga!" Jak pomyślałam- tak też uczyniłam. Okazuje się, że znaleźć nazwę jest ciężko, pomógł mi ukochany pan Schmitt i jego "Przypadek Adolfa H."
Schmitt jest jednym z moich ulubionych pisarzy, a wspomniany "Przypadek.." to mój najnowszy nabytek i zarazem ostatnia z jego książek, której brakowało na mojej półce. Póki co jestem na 60tej stronie i już nie mogę się doczekać co będzie dalej. Polowałam na nią już dłuugi czas, dlatego kiedy moja dobra koleżanka Ka. poinformowała mnie, że mają się pojawić w Matrasie to prosto po wypłacie poleciałam do księgarni.
Większość moich koleżanek (bo przyjaciółki mam aż dwie!) kupuje ubrania, i mnóstwo pierdół których nigdy nie użyją, nie ubiorą nie wykorzystają. Cóż ja ponad dwa lata temu postanowiłam zrezygnować z kupna kolejnej pary kolczyków (albo ośmiu) i choć raz w miesiącu kupić książkę. Jest to chyba jedyne postanowienie w moim życiu którego tak skrupulatnie się trzymam :)
Prócz książek, lubię robić zdjęcia- ale nie należę do tej grupy ludzi którzy z aparatem chodzą nawet do kibla. Robię zdjęcia kiedy mam ochotę, natchnienie, kiedy świetnie się bawię. I ku zgrozie najbliższych na każdej możliwej imprezie. Nie zgrywam artystki- bo nią nie jestem, a dobre zdjęcie może się trafić każdemu ;)
Pracuję w Rossmannie i mimo tym wszystkim strasznym opiniom z różnych forów, pracuje się w nim bardzo dobrze. Prawdą jest, że w dużą rolę odgrywa ekipa z którą się prowadzi dany sklep, ale przecież wszędzie i wszystko zależy od ludzi i atmosfery jaką tworzą.
Schmitt jest jednym z moich ulubionych pisarzy, a wspomniany "Przypadek.." to mój najnowszy nabytek i zarazem ostatnia z jego książek, której brakowało na mojej półce. Póki co jestem na 60tej stronie i już nie mogę się doczekać co będzie dalej. Polowałam na nią już dłuugi czas, dlatego kiedy moja dobra koleżanka Ka. poinformowała mnie, że mają się pojawić w Matrasie to prosto po wypłacie poleciałam do księgarni.
Większość moich koleżanek (bo przyjaciółki mam aż dwie!) kupuje ubrania, i mnóstwo pierdół których nigdy nie użyją, nie ubiorą nie wykorzystają. Cóż ja ponad dwa lata temu postanowiłam zrezygnować z kupna kolejnej pary kolczyków (albo ośmiu) i choć raz w miesiącu kupić książkę. Jest to chyba jedyne postanowienie w moim życiu którego tak skrupulatnie się trzymam :)
Prócz książek, lubię robić zdjęcia- ale nie należę do tej grupy ludzi którzy z aparatem chodzą nawet do kibla. Robię zdjęcia kiedy mam ochotę, natchnienie, kiedy świetnie się bawię. I ku zgrozie najbliższych na każdej możliwej imprezie. Nie zgrywam artystki- bo nią nie jestem, a dobre zdjęcie może się trafić każdemu ;)
Pracuję w Rossmannie i mimo tym wszystkim strasznym opiniom z różnych forów, pracuje się w nim bardzo dobrze. Prawdą jest, że w dużą rolę odgrywa ekipa z którą się prowadzi dany sklep, ale przecież wszędzie i wszystko zależy od ludzi i atmosfery jaką tworzą.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)